wtorek, 16 czerwca 2020

Wszechświat zawsze ma plan


💙🧡💚


Witaj Świecie,

dobra wiadomość jest taka, że najpewniej dzisiaj skończę tłumaczenie najnowszej książki Matta Kahna, której tytuł tak właśnie brzmi - Wszechświat zawsze ma plan. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam ją tłumaczyć, bo spina klamrą moje osobiste doświadczenia i rozumienie Życia. Jestem też przekonana, że dla Ciebie będzie świętem doświadczanie jej. Celowo nie użyłam słowa "czytanie", ponieważ książek Matta się doświadcza a nie czyta. Mówi też o tym Kyle Cease, przyjaciel Matta, który napisał wstęp do tej książki. Fragment tego wstępu cytowałam tutaj.

Jak wiadomo, kocham zmysłowe doświadczanie życia, dlatego smaki są dla mnie ważne i dzisiaj, za zgodą Wydawcy, dziesięć smaczków - cytatów z książki, która ukaże się pewnie późnym latem.


1. Życie nie mogło potoczyć się w żaden inny sposób. Chociaż w każdej chwili możesz podejmować decyzje, twój wybór pokazuje po prostu Wszechświatowi z jakiego poziomu świadomości obecnie korzystasz. Aby być tym, kim masz się stać, życie nie mogło potoczyć się w żaden inny sposób. Tłumaczenie: nie zrobiłeś nic złego.

2. Przebaczenie nie jest sposobem usprawiedliwiania okrutnego zachowania. Jest sposobem odmowy gromadzenia czyjegoś nieszczęścia w komórkach swojego ciała jako pamięci o złym traktowaniu. Za każdym razem, gdy wybaczasz, ślad jaki czyjeś nieświadome zachowanie zostawiło w twoim ciele zostaje usunięty i oddany z powrotem do pola energii tej osoby jako błogosławieństwo dla jej ewolucji.

3.Twoje ego może się zastanawiać, „jeżeli nie będę ranić ludzi, którzy mnie ranią, to co mam robić?” Na co dusza odpowiada, „powiedz dziękuję”.

4. W żaden sposób nie przygaszaj swojego światła. To, że będziesz mniej błyszczał nikomu nie pomoże w transformacji.

5.Niezależnie od tego, czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie, zawsze oddychasz [tym] światłem, wdychasz je i wydychasz. [...] Im bardziej jesteś zestrojony ze swoim oddechem, tym lepszy i bezpieczniejszy do zamieszkiwania jest świat.

6. Zawołano mnie z przerwy i oto stojąc przed moją nauczycielką oraz rodzicami, oznajmiłem - kiedy dorosnę, chcę zostać śmieciarzem.

- Ale czemu śmieciarzem? – usłyszałem.

Bez chwili zawahania, spojrzałem na nich i powiedziałem – bo oni pracują tylko w piątki. Moja nauczycielka i rodzice robili co w ich mocy, żeby nie parsknąć głośnym śmiechem, kiedy moja mama poinformowała mnie – nie, Matthew. Oni pracują tylko w piątki na naszej ulicy.

7. Często przeciwnościami losu nazywasz to, co interpretujesz jako zmianę lub stratę. Kiedy dostrzegasz przeciwności to znaczy, że twój aktualny rytm został zakłócony, żeby dać ci znać, iż nadszedł czas na rozwój i przejście na następny poziom.

8. Czy zechcesz poświęcić chwilę i dać sobie prawo, żeby czegoś nie lubić? Zauważ co się dzieje. Może zaczynasz się uśmiechać. Jeśli tak, to dlatego, że gdy dajesz sobie pozwolenie, żeby nie lubić, natychmiast wchodzisz w stan harmonii.

9. W każdym sercu istnieje artysta czekający na swoje narodziny.

10. Obym nie był kimś kto czeka, aby go kochano, ale bym zdawał sobie sprawę, że to ja jestem miłością, przejawioną w fizycznej postaci. [...]

Miłość zaczyna się od uczciwości. Kiedy kochasz, jesteś uczciwy wobec swojego bólu. [...]

W tej właśnie chwili, jaka jest ta konkretna rzecz, którą możesz robić inaczej, żeby wprowadzić więcej miłości do twojego życia?
    

                                                             💙🧡💚

Jestem przekonana, że każdy z nas ma w zanadrzu niezliczoną ilość historii ilustrujących jak Wszechświat nas prowadzi, wybawia z opresji, układa puzle naszego życia, a to, co początkowo widzimy jako swoisty koniec świata, okazuje się być największym błogosławieństwem.
Chcę na koniec podzielić się z Tobą pewną historią, która niedawno miała miejsce w życiu bliskich mi osób. Mam na to ich zgodę. Doskonały przykład, że Wszechświat zawsze ma plan. Dobry plan.

Ta historia wydarzyła się naprawdę.


    Wyobraź sobie bardzo młodego mężczyznę, nazwijmy go Paweł, który od dziecka marzył, żeby zostać kierowcą autobusu. Zawodowym kierowcą. Już jako mały chłopiec znał wszystkie trasy wszystkich miejskich autobusów, a największą radością było dla niego zwiedzanie miasta właśnie tym środkiem lokomocji.  

   Kłopot jednak polegał na tym, że Paweł jest bardziej wyjątkowy niż inni ludzie. Czasem dni nie są poniedziałkiem czy środą ale kolorem zielonym lub błękitnym, struktury, powtarzające się czynności oznaczają ład i poczucie bezpieczeństwa, a żarty czy metafory brzmią dosłownie. Koszenie, odśnieżanie, zamiatanie, jazda na rowerze, no i oczywiście, bycie kierowcą to najwspanialsze zajęcia na świecie. Paweł jest fantastycznym chłopakiem z wielkimi marzeniami. Skończył szkoły, odpowiednie dla takich wyjątkowych, wspaniałych dzieciaków. I chociaż, jak większość młodych ludzi, za nauką nie przepadał, to kiedy był już w wieku umożliwiającym zrobienie prawa jazdy, jego mama nie mogła wyjść z podziwu jak pilnym stał się uczniem…:)

    Choć test musiał raz powtórzyć, to egzamin z jazdy zdał za pierwszym podejściem. Mama pozwoliła mu korzystać z jej samochodu, bo Paweł, jak niewielu, wzorowo przestrzega wszystkich przepisów. Nawet na Słowacji nie dostałby mandatu, bo 30km/godz, to właśnie tyle, a nie 31.

    Pierwsze rozczarowanie przyszło, gdy okazało się, że testy dla kierowców autobusów są zbyt wymagające do zaliczenia. Te drzwi Wszechświat postanowił zamknąć. Długo trwało zanim Paweł to przebolał, ale nie zrezygnował z marzeń o pracy kierowcy. Zaczął szukać. I szukać. I szukać. Kolejne szanse na zatrudnienie w takim charakterze odpadały. Paweł wpadał w coraz większe przygnębienie, ale nie dopuszczał innych możliwości i rozwiązań. U takich szczególnie wyjątkowych osób, upór jest również wyjątkowy.

    W końcu niebo się rozjaśniło, bo Paweł znalazł dorywczą pracę jako rozwoziciel. Okazało się, że tak dobrze mu idzie, że po pierwsze zaproponowano mu stałe zatrudnienie, a po drugie coraz bardziej wydłużano godziny pracy. Należało zrobić kolejne testy dla kierowców, tym razem nie zawodowych, jednak wymagane przy wykonywaniu takiej pracy. Niestety, po wielu godzinach za kółkiem zmęczenie młodego mężczyzny było tak duże, że i te testy nie poszły dobrze. Wszechświat nie był skory do otworzenia Pawłowi tej ścieżki. Ale chłopak nie odpuszczał. Udało się umówić na powtórkę badań. W międzyczasie pojawiła się możliwość innego zatrudnienia, stałego, mniej męczącego, gdzie także od czasu do czasu mógłby jeździć samochodem. Jednak Paweł nie chciał. Uparcie trzymał się swojego planu. I pracy, do której Życie niespecjalnie go zachęcało.

   Pewnego razu, po dwóch kilkunastogodzinnych dniach pracy pod rząd, Paweł wracając do domu zapomniał zostawić w biurze coś, co było potrzebne jego zmiennikowi. Musiał następnego dnia z rana wsiąść w samochód i pojechać do firmy. Po drodze doszło do zdarzenia komunikacyjnego. Na jezdnię wtargnął człowiek. Nie udało się uniknąć spotkania człowieka i auta. Człowiek, jak się potem okazało, był mocno pod wpływem, uległ obrażeniom, które nie zagroziły jego życiu, ale miejmy nadzieję, posłużą mu jako dzwonek alarmowy.
   Dla naszego bohatera to był prawdziwy wstrząs. Karetka, policja, świadkowie (wszyscy zgodnie twierdzili, że Paweł jechał idealnie zgodnie z przepisami – bo pewnie gdyby szybciej, konsekwencje z pewnością byłyby tragiczne ), nieprzytomny poszkodowany, ślady na samochodzie. Nigdy się nie dowiemy czy gdyby Paweł był tego ranka bardziej wypoczęty doszłoby do tego zdarzenia. Ale doszło.


   Następnego dnia Paweł zadzwonił do firmy i zrezygnował z pracy, gdzie kazano mu pracować ponad siły, a on chcąc za wszelką cenę „pracować jako kierowca” nie zgłaszał sprzeciwu. Nagle ta druga posada wydała się o wiele bardziej ciekawa. Umowa o pracę, ubezpieczenie, mniejsza ilość godzin, zakres obowiązków odpowiedni dla wyjątkowych osób. I tu należało zrobić badania w ośrodku medycyny pracy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Paweł nie trafił na szczególnie niesympatyczną panią psycholog niemającą krzty empatii, ani cierpliwości do młodego zestresowanego człowieka. Który, skoro nie było napisane na liście, żeby mieć ze sobą dokument jakiś tam, to on go po prostu nie miał. Potem sprawy potoczyły się szybko. Paweł został odesłany, z łaski zapisany na inny termin, ale i w innym terminie pani psycholog nie miała lepszego nastroju. Skończyło się tym, że Paweł, rzecz jasna, nie miał szansy zaliczyć testów, ponieważ został wyrzucony z gabinetu, a gdy dotarł do przyszłego potencjalnego miejsca pracy, dowiedział się, że i tak nie zostanie przyjęty, po telefonie od nadgorliwej, zezłoszczonej osoby, która pracuje jako psycholog.

    Chłopak załamał się kompletnie. Zbesztany, odrzucony, bardzo źle i niesprawiedliwie potraktowany tylko dlatego, że po prostu jest bardziej wyjątkowy. Niezbyt dobrze to świadczy o kondycji nas, ludzi, prawda?

    ALE… Wszechświat zawsze ma plan. I zawsze rozczarowania, przeszkody, opały i przeciwności losu, są tylko sposobami Życia, żeby ustawić, nas, uparciuchów, na właściwej drodze, tam, gdzie czeka nas, to najlepsze, co nam pisane.

   Smutno było w tych dniach w domu, bardzo smutno. Wszystkie marzenia młodego mężczyzny legły w gruzach. Jego mama wspierała go jak mogła, a on nie spał i obgryzał palce do krwi.

    To był świąteczny dzień, jeden z długiego weekendu. Mama Pawła, nie wiedząc czemu, na kolejny dzień wzięła sobie urlop z pracy, w zasadzie zupełnie niepotrzebnie. Podczas leniwego popołudnia, dla rozrywki przeglądała strony na fejsbuku. I nagle… zobaczyła ogłoszenie.

    O poszukiwaniu pracowników do ośrodka konferencyjno-wypoczynkowego, parę kilometrów od ich domu. Zaproszenie tylko dla osób wyjątkowych, tak wyjątkowych jak jej Paweł. Praca między innymi miałaby polegać na koszeniu super wypasionym traktorkiem wielkich zielonych przestrzeni, na grabieniu liści jesienią, odśnieżaniu (och, czy przyjdą jeszcze zimy?) i robieniu tego wszystkiego, co jej syn uwielbia. Ośrodek prowadzony przez pasjonatów, ludzi, którzy mają profesjonalne przygotowanie nie tylko do prowadzenia takich miejsc, ale przede wszystkim do pracy z osobami wyjątkowymi. Nie czekając długo, zadzwonili. Umówili się na rozmowę następnego dnia. Jak dobrze, że mama Pawła miała wtedy urlop.

    Szef ośrodka przyjął ich z uśmiechem i otwartymi ramionami. Rozumiał wszystko. Paweł od razu dostał pracę. Prawdziwą, stałą, na umowę. I etat dla wyjątkowych osób.

    Może Paweł nie będzie zawodowym kierowcą, ale po prostu dobrym, uważnym i odpowiedzialnym kierowcą własnego samochodu, na który już zaczął zbierać pieniądze.

    Bo wszystkie inne marzenia już właśnie się spełniają.

                                                               💙🧡💚


    Tygodnia spełnionych marzeń, Świecie. Kocham Cię.




2 komentarze:

  1. Pouczająca i motywująca opowieść ale mało kto jest taki cierpliwy, konsekwentny, uparty.
    Smakowite smaczki, każdy jak poziomeczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moaniko, gdybym nie wiedziała, że to prawdziwa historia myślałabym, że stworzona na potrzeby Mattoniki:) Bardzo wzruszająca, poruszająca i otwierająca serce. Dziękuję! xx

    OdpowiedzUsuń