piątek, 25 czerwca 2021

27 dni po

 

Jak mam napisać, że Ciebie już tu nie ma? Jak mam napisać, że już nie mogę a co rusz chcę do Ciebie zadzwonić, zapytać, koniecznie opowiedzieć, poskarżyć się albo pochwalić…

Znam Cię dłużej niż pół mojego życia. Przyjaźń, która rzadko się zdarza. Tak blisko, że aż czasem ciasno, a potem trochę dalej, luźniej. Pozornie. Więź, która przetrwała słoneczne dni i gwałtowne burze. Do grobowej deski. A wciąż jest.

Pamiętam nasze najpierwsze spotkanie. Ty też je pamiętałaś. I wszystkie kolejne, aż po ostatnie. Słoneczne, ciche popołudnie. Kilka godzin razem, po długiej przerwie. Powiedziałyśmy sobie wszystko, co ważne.

Przez te lata byłyśmy dla siebie niezawodnym wsparciem i radością. Sensem, dopełnieniem. Czasem smutkiem, rozczarowaniem. Łzami, buntem. Takie też jest oblicze miłości. Bywałyśmy sobie najczulszym ukojeniem ale i gwałtownym wołaniem o przebudzenie. Rozumiałyśmy się jak z nikim innym a czasem kompletnie pojąć siebie nie mogłyśmy. Zgadzałyśmy się w wielu sprawach, czasami spierałyśmy do utraty tchu. Bo przecież od zawsze wiadomo, że do pomidorowej to TYLKO śmietana „trzydziestka”!! Ha!

Dodałaś mi do naszej przyjaźni pełną miłości rodzinę, mówiłaś, że ja Tobie przyniosłam świat.

Jak słowem objąć te godziny razem spędzone, godziny przerozmawiane przez telefon, przemilczane, gdy mowa była zbędna? Jak opisać kilometry wędrówek przez „nasz las”, o każdej porze roku, przy każdej pogodzie? Tylko nam znane rytuały, o których nikt inny nie wiedział. Razem na dobre i na złe.

Mówiłaś ostatnio, tak Cię podziwiam, skąd Ty bierzesz tyle sił do tego całego remontu? Jestem z Ciebie dumna niesłychanie. Podziwiasz? Dumna? Dziękuję, Kochana.
W takim razie jak nazwać uczucia jakich doświadcza się w obecności kogoś, kto świadomie i z taką godnością odbywa swoją najważniejszą Podróż powrotną? Nie mam pojęcia.
Cholercia, nie mogę zadzwonić, Ty byś wiedziała.

Mysiu, Ty moje Wszystko. Dziękuję. Kocham Cię.

Kiedyś do Ciebie dołączę i mam nadzieję, że przywitasz mnie w progu. A do tego czasu, róbmy to, co każda z nas ma do zrobienia...Ty wiesz.

Czasem płaczę. Bo mi smutno bez Ciebie. Bo jestem wzruszona błogosławieństwem jakim była nasza ziemska przyjaźń. Jak się zmieniała z czasem, jak nas kształtowała. Zawsze bogaciła. Zawsze. Płaczę te łzy, których Ty nie mogłaś. Płaczę, bo jestem płaczką.

Choć na koniec pięknej ceremonii Twojego pożegnania prosiłaś słowami Mary Elizabeth Frye:

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.

Jestem tysiącem wiatrów dmiących.
Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
Ptaków cichych w locie krążących
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam.

tłumaczenie S. Barańczak

 

Wiem, moja Kochana Przyjaciółko, wiem. 

 

Znowu razem

 

 

 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Pięć pytań

 Witaj Świecie!


Dobro rozkwita na subtelne, jasne i nieoczekiwane sposoby. Fot. newsletter M.Kahn


Pomimo zimna, deszczu i czasem burzy rośliny i ptaki dobrze wiedzą, że czas na rozwój, na ruch, na od-rodzenie. 

Mój remont postępuje w swoim tempie i rytmie, a ja podążam za nim. Pamiętasz może jak pisałam TUTAJ o przeciekającym dachu? Otóż mój dom, szacowna Dama Kamienica od paru dni dumnie spogląda ku niebu w nowym pięknym nakryciu głowy - ma piękny nowy dach! A jerzyki, które na czas lęgu pomieszkiwały pod starymi krokwiami dostały nowe pachnące domki 😍 .Mam nadzieję, że je polubią i nie zmienią adresu. 

No i zajęta przeróżnymi sprawami niewiele śledziłam co też słychać u Matta, zwłaszcza, że i On nieco mniej był osobiście aktywny w social mediach. Tymczasem w niedzielę przyszedł kolejny newsletter. Zatrzymał moją uwagę. Poczułam, że tym tekstem należy się podzielić, że jest ważny.
Będziesz wiedział, Świecie, czemu, prawda?

Oto 5 pytań dla każdego z nas. Od Matta Kahna. A może od Wszechświata? Albo od Twojej duszy? Warto im się przyjrzeć...

Pisze Matt:

Rozważ proszę poniższe pytania – można to zrobić w formie kontemplacji albo pisemnego ćwiczenia – ale nie spiesz się, nie ponaglaj, odpuść chęć wyciągnięcia natychmiastowych wniosków. 
Zajęcie się tymi pytaniami, przyjrzenie się im pomaga „rozmontować” przywiązania ego. Samo ich zadawanie otwiera drogę dla pojawienia się klarowności i wglądów. Może się wydawać, że należy zgłębić czy znaleźć odpowiedź na takie pytanie, czy nawet na wszystkie pięć.

Ale nawet gdy nic takiego się nie wydarza, zauważ, że tylko poprzez rozważanie tych pytań ujawnia się w tobie większa gotowość, by stanąć wobec własnych okoliczności życia z mniejszą dozą negocjacji, krytyki czy lęku a bardziej z szacunkiem i akceptacją jako darami miłości dla tego (tej części) w tobie, który ich doświadcza.

To oznacza, że zawsze istnieją korzyści, coś dobrego do przyjęcia, niezależnie od tego czy pojawiają się natychmiast lub w późniejszym okresie, czy też w postaci bardziej znaczącej i wartościowej relacji z życiem - co może nie być doceniane przez ego, które zainteresowane jest jedynie szukaniem tych szczególnych rzeczy, których otrzymanie nigdy nie było mu przeznaczone.

 Głód ciągłego poszukiwania i presja walki o najmniejszy stopień kontroli mogą być rozumiane jako system operacyjny (działania) ego, podczas gdy zdolność do otwartego przyjmowania jest naturą duszy.

Zatem, rozważ, proszę, następujące pytania, aby przejść do rzeczywistości, w której Wszechświat wie już wszystko, czego chcesz i potrzebujesz, nawet zanim ty to wiesz, uwalniając cię od ciągłego, wyczerpującego poszukiwania, abyś mógł spokojnie pozostać świadkiem i odbiorcą nieskończonej cudownej łaski:

1. Czego Wszechświat chce dla mojego życia, co może różni się od tego, czego ja osobiście pragnę dla siebie?

2. O dokonanie jakich wyborów prosi mnie Źródło, o podjęcie jakich  decyzji,  które zmienią mnie na lepsze, jeśli nie będę tak bardzo zafiksowany na rzeczy, na które nalegam, aby się wydarzyły lub stanęły na mojej drodze?

3. Czy jestem w stanie uznać i zaakceptować podstawową różnicę między tym, czego chcę a tym, czego potrzebuję?

4. Jeśli tak, czy jestem gotów skupić się na zaspokajaniu moich potrzeb, nawet jeśli wywołuje to strach przed nie posiadaniem rzeczy, których nie mogę przestać chcieć?

5. Nawet jeśli różnica między tym, czego osobiście pragnę, a prostotą tego, czego naprawdę potrzebuję, nie jest wyraźna w mojej świadomości, to czy mogę kochać tego, który chce aby rzeczy układały się tylko w jeden konkretny sposób, tak a nie inaczej, bo jest to dla niego zastępstwem miłości, którą tylko ja mogę nauczyć się sobie ofiarować?

 

Zostawiam Cię, Świecie, z tymi pytaniami. 

Na koniec dodam tylko, że pojawił się ostatnio bardzo ciekawy wykład Matta, link umieszczam TUTAJ. Wykład jest po angielsku, ale można włączyć automatycznie generowane tłumaczenie, do czego zachęcam, bo może nie będzie to doskonałe, ale lepsze niż nic, prawda? :) 

Poza tym, nasz Przyjaciel po paru miesiącach mieszkania w Bend, w Oregonie, napisaniu tam kolejnej książki, leczeniu złamanego rozstaniem serca, przyczajeniem się przed Covidem :) i przejściu następnego etapu swojej rozwojowej przemiany przeprowadza się w przyszłym tygodniu do Portland. Wszystkiego najlepszego, Matt w kolejnym rozdziale Twojego życia! 

Bądź błogosławiony wszystkim czego pragnie Twoje serce! Ty też, Świecie. Kocham Cię.

Nie wiem, kiedy pojawię się tu znów. Gdy Życie podpowie:). Proszę, wybacz, Świecie, brak regularności. I myśl ciepło o mnie, i o tym z jaką radością tworzę w swoim życiu mój nowy DOM. Nie tylko ten fizyczny ;)

Pozostań w zdrowiu i spokoju serca. Wszystko jest dobrze. Kocham i jestem kochana. Dziękuję.


Fot. Moanika

 

sobota, 27 marca 2021

Wiosna!

 22.03
Witaj Świecie drogi, 

tak, tak, właśnie mija miesiąc od ostatniego wpisu. Żyję, jestem zdrowa i kocham Cię, Świecie, nieustannie. 

W międzyczasie wiele się wydarzyło. Ważne, przełomowe rzeczy w moim życiu oraz w życiu najbliższych mi osób. Niektóre kompletnie przekraczające wyobraźnię. Ekstremalnie trudne, takie, których nikt z nas nie chce. A one jednak czasami przychodzą, nieoczekiwanie, i każą się ze sobą zmierzyć.
Błogosław, Świecie, ogarniaj wspierającą myślą, każdego kto stoi przed najtrudniejszymi decyzjami i wyzwaniami życia. Tym każdym jest obecnie dla mnie szczególnie jedna osoba. Kocham Cię bardzo. Jestem przy Tobie. Ty wiesz. 💕         

        Tymczasem moje osobiste życie tuż po połowie lutego zaczęło nabierać rozpędu i teraz tańczy szybkiego oberka niejednokrotnie wprawiając mnie w zadyszkę. 

Mój ponad dziewięćdziesięcioletni duży dom przyjął pod swój dach nową rodzinę; mamę, tatę, dwoje uroczych dzieci i psa. Budują tu swoje pierwsze rodzinne gniazdo. Dobry znak na wiosnę, prawda? 

Ponieważ i ja wchodzę w nowy rozdział życia, rozpoczynając swoje nowe dziesięciolecie, czując, że będzie jeszcze cudowniejsze niż wszystkie dotychczasowe,  postanowiłam spełnić swoje marzenia i... też przebudowuję własne mieszkanie. 

Powiadam Ci, Świecie, co tu się dzieje!!!





Żyję na budowie, czasem kątem u dobrych ludzi, mam do czynienia z najlepszymi fachowcami na świecie - jestem ogromnie wdzięczna za ich profesjonalną pracę, pogodę ducha, za to, że wszystko "się da", a rzeczy niemożliwe trwają po prostu chwilę dłużej. Pieczę nad wszystkim sprawuje Pan Jacek, który rozumie stare kamienice i niczym wprawny dyrygent dba, żeby cała orkiestra grała wspaniały remontowy koncert. Choć przyznać muszę, że wygląda raczej jak lider mocno rockowej kapeli 😉.

Dlatego nie piszę i dlatego moje wpisy w najbliższym czasie będą, hmm, powiedzmy nieregularne. 

To cudowny czas, bo właśnie w takich doświadczeniach...

27.03.
Oczywiście nie pamiętam jak miało się zakończyć tamto zdanie, ponieważ ktoś zapukał do drzwi i już Życie mnie zagarnęło do realizacji swojego planu.

To bardzo zabawne, kiedy przed snem lub z samego rana planuję (ha ha ha!!!) co też będę robić i jak będzie wyglądał dany dzień, a zaraz potem moje kochane Życie zjawia się i powiada, taki masz plan? No cóż, dziś będzie inaczej, oto jak... I już się dzieje, i już się toczy, a ja tylko za tym podążam (lub staram się nadążyć😂). Powiem Ci, Świecie, zawsze wtedy wszystko jest wyśmienicie. Przykład?

Szukałam nowego grzejnika, odpowiedniego do mojego pokoju, przez parę dni, w zasadzie to zrobiłam doktorat z grzejników, bo w ogóle nie miałam pojęcia ile zmiennych należy wziąć pod uwagę przy takim zakupie. Nadmienię, że wcale nie chodzi o tylko kolor i kształt, a o mnóstwo skomplikowanych danych. Nadal nie było takiego jak potrzebowałam. I właśnie w ostatni poniedziałek Życie, chyba już nieźle ubawione moimi działaniami, telefonicznie skierowało mnie do uroczej pani, z którą w 10 - słownie: dziesięć - minut załatwiłam sprawę. Okazało się, że jest 1 - słownie: jeden - grzejnik o parametrach i wymiarach dokładnie takich jakie były potrzebne, a ponieważ ma on nietypowy rozmiar został przeceniony z prawie 1800zł na...430zł. Słowo. Tak było. Dodatkowo, nieoczekiwanie okazało się, że u Pana Jacka zrobiło się okienko czasowe, ponieważ pogoda nie pozwoliła rozpocząć prac w innym miejscu, dlatego mógł ten grzejnik zakupić, przywieźć i przyjechać z fachowcem, który od razu ten kaloryfer zamontował. Czary? No nie. To tylko podążanie za Życiem i nie upieranie się przy swoim scenariuszu.

Wybacz Świecie, że nie "Mattuję" ostatnio. Szczerze? Nie mam do tego głowy ani warunków. 

Ale myślę o Tobie serdecznie, błogosławię każdego dnia i oddycham wdzięcznością. Za wszystko. I bez powodu. 

Jak tylko będzie to możliwe, wrzucę tu choć mały wpis, więc zaglądaj, albo zerkaj na stronę fejsbukową
Matt Kahn po polsku

Dziękuję, że jesteś. Kocham Cię.