poniedziałek, 13 września 2021

Spełnienie

Witaj Świecie, 

z przyjemnością dzielę się z Tobą wczorajszym listem od Matta. Mam nadzieję, że wpuścisz te słowa do serca i z ulgą głęboko odetchniesz.

Fot. Newsletter M. Kahna z 12.09.21, Sedno Spełnienia

 

Pierwszym krokiem do przebaczenia jest prawo do niewybaczania. 

Pierwszym krokiem do akceptacji jest nie wiedzieć jak zaakceptować. 

Pierwszym krokiem do uzyskania jasności jest pozwolenie sobie na poczucie utknięcia. 

Pierwszym krokiem do szczęścia jest uświadomienie sobie, że nie musisz być cały czas szczęśliwy. 

Pierwszym krokiem do wewnętrznej siły jest świadomość, że twój umysł i uczucia są sojusznikami, a nie wrogami. 

Pierwszym krokiem do poczucia wartości jest wzięcie pod uwagę, że istniejesz z dużo ważniejszych powodów niż wszystko, co możesz sobie wyobrazić.

Pierwszym krokiem do zdolności rozróżniania jest przyznanie, że zasługujesz na o wiele lepsze traktowanie. 

Pierwszym krokiem do odwagi jest uświadomienie sobie, że najgorszym scenariuszem jest spędzenie więcej czasu w warunkach, które za bardzo boisz naruszyć. 

Pierwszym krokiem do radości jest uświadomienie sobie, że istnieje coś głębszego, co chce wyrazić się przez ciebie.

Pierwszym krokiem do wyzwolenia jest przypomnienie sobie, że twoja największa moc ma tylko zdolność kochania.

Zamiast szybko przechodzić do kolejnego kroku w rozwoju, niezależnie od tego jaki etap właśnie zgłębiasz, niech dzisiejszy dzień będzie okazją, żeby zwolnić tempo twojej podróży.
Niech obdarzy cię chwilą przerwy i ulgi, dając ci możliwość bycia dokładnie w tym miejscu, gdzie jesteś i taki jak jesteś, bez konieczności myślenia, że przegapisz coś, co jest przed tobą.
Obyś zapamiętał swoje życie jako podróż udanego rozwoju, prowadzącą cię wzdłuż trajektorii, która nigdy nie jest zbyt trudna dla twojego prawdziwego ja.
Niech pomoże ci rozkoszować się i przyjąć ten pierwszy krok z największym współczuciem i życzliwością dla tego ciebie, który się w nim przekształca. 

Oto sedno spełnienia.

 

Tyle od Matta, a ja proszę Cię abyś pamiętał o dobrym, dużym oddechu (choćby głośne powzdychanie sobie jest baaardzo miłe i zdrowe ;) ) i o solidnym ugruntowaniu. Bardzo to nam wszystkim potrzebne w obecnych czasach. (Tutaj  mała ściąga )

P.S.
A! I jeszcze jedno - kocham Cię. 



środa, 25 sierpnia 2021

Małe przypomnienie


 POZWALAM, ABY ŚWIATŁO WSZECHŚWIATA

DZIAŁAŁO PRZEZE MNIE

I POWOŁAŁO DO ŻYCIA MOJĄ 

NAJWSPANIALSZĄ RZECZYWISTOŚĆ

DLA POMYŚLNOŚCI I DOBRA

WSZYSTKIEGO CZYM JESTEM TERAZ.

I TAK JUŻ JEST.

 - Matt Kahn

 I już, Świecie drogi. Już to się dzieje. A Ty tylko patrz i w miarę możliwości pozwalaj, żeby Życie prowadziło w tym Tańcu. 

Jak by to było, gdybyśmy założyli, że Życie ZAWSZE działa na naszą korzyść? I gdybyśmy CHCIELI to zobaczyć?


P.S. Bo tak właśnie jest. Dobrego tygodnia. Kocham Cię.

P.S. p.s. Gdybyś chciał wiedzieć o tym więcej, sięgnij po  "Najważniejszą Odpowiedź" (tu fragmenty), jest tam taki wykład Matta pt. "Najważniejsza duchowa decyzja". Czy jakoś tak :))

 

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Chwila dla Siebie #6 , zamiast

 Witaj Świecie, tęskniłam za Tobą. Dobrze, że jesteś. 

Czy dbasz o chwile tylko dla siebie? Czy pamiętasz, żeby być dobrym przyjacielem i kochającym opiekunem Siebie? Swojego ciała, emocji, myśli, swojego wewnętrznego krajobrazu, jak mawia Matt Kahn? Ufam, że tak. 
Jeśli potrzebna byłaby Ci podpowiedź jak to zrobić jeszcze lepiej, albo może wręcz od czego zacząć, to w "peesie" na końcu posta znajdziesz kilka linków.

Jest coś, co od kilku dni woła do mnie, napisz, napisz o mnie. Dobrze, proszę bardzo, a jeśli to, co przeczytasz poniżej chciało trafić właśnie do Ciebie, Świecie, wspomnij proszę w komentarzu, bo nieczęsto zdarza mi się takie wewnętrzne naleganie 😊.

* * *

Jak zaczynasz swój dzień? Na co kierujesz uwagę po obudzeniu? Mówi się, że te pierwsze myśli, nastroje wyznaczać będą koloryt kolejnych godzin. 

Podzielę się z Tobą jak od wielu lat zaczynam swój dzień.
Błogosławię.

Niech będzie błogosławiona doskonałość Wszechświata. Niech będzie błogosławiony dzisiejszy dzień i noc, która po nim. 

Wzywam Wszechświat, aby działał przeze mnie i powołał do życia moją najwspanialszą rzeczywistość dla pomyślności i dobra wszystkiego czym jestem teraz.  /to zdanie pochodzi od Matta Kahna/

Niech każda komórka mojego ciała błogosławiona będzie zdrowiem, promiennością i miłością.
Niech każda moja myśl będzie błogosławiona, niech wypływa z miłości, wyraża miłość i prowadzi do miłości. Niech wypływa z prawdy, wyraża prawdę i prowadzi do prawdy.
Niech
każda moja emocja błogosławiona będzie życzliwością i miłością.
Nich każdy człowiek, którego spotkam, którego usłyszę, do którego przemówię, na którego spojrzę, o którym pomyślę, którego odczuję będzie błogosławiony i niech mu się dobrze wiedzie.
Niech wszystkie zwierzęta, rośliny, minerały i żywioły będą błogosławione, bezpieczne i niech im się dobrze wiedzie.
Niech będzie
błogosławione wszystko, co się dziś wydarzy. 

To jest minimum na każdy poranek. Robię to zanim wstanę albo podczas pierwszych porannych czynności, czy na porannym spacerze. Jeśli dzieje się coś, co bardzo absorbuje mnie z samego rana, wypowiadam przynajmniej trzy pierwsze zdania. A resztę zazwyczaj potem, bo ja lubię to robić. Moje ciało to lubi, moje codzienne życie to lubi.

Zawsze, zawsze kiedy wybieram się w podróż, idę do sklepu, urzędu, gdziekolwiek, zawsze, kiedy mam coś do zrobienia, załatwienia - wcześniej to błogosławię.

 
Tak dużo dzieje się
w nas i wokół nas. Życie wyłuskuje z każdego pochowane wewnątrz emocje, zalegające sprawy, by mogły ujrzeć światło dzienne, trafić do świadomości i być życzliwie przez nas potraktowane, a tym samym uwolnione.
Choć czasami wydaje nam się, że nasze emocje wynikają z tego, co dzieje się na zewnątrz, to okazuje się, że wydarzenia poza nami, przeróżne sytuacje służą TYLKO temu, by wydobyć to, co w nas już było, a czego nie byliśmy świadomi. 
Obcujemy ze swoimi myślami, emocjami, ale też swoim polem energetycznym często sczytujemy energie nienależące do nas. Co z tym robisz, Świecie? Bo ja błogosławię, serio. 

Nauczyłam się od Matta Kahna pewnej formuły i też często jej używam.  Kiedy odczuwam emocję, z którą nie wiem jak sobie poradzić, albo której nie mogę zidentyfikować jako powiązanej z moim życiem, mówię wtedy:

Niezależnie od tego, czy ten/ta (tu wymieniam odczuwaną emocję, np. ten niepokój, ta irytacja) należy do mnie czy nie, niech każdy kto go/ją odczuwa będzie błogosławiony, uzdrowiony i przemieniony, i niech to się zacznie ode mnie. 

Być może masz w tym życiu zadanie głośnego opowiadania się po jakiejś (słusznej dla Ciebie, rzecz jasna) stronie, głośnego protestowania czy manifestowania. Być może taka właśnie jest Twoja ścieżka. Ktoś inny będzie mieć inną. Ja mam inną. Co nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest inne. Moim zdaniem najważniejsze, by realizować swoje powołania z zachowaniem godności. Swojej i drugiego człowieka.
Zauważam, że coraz częściej wyrażanie poglądów, opinii, emocji przybiera postać...hmm...dość, nazwijmy ją, intensywną. 
Tylko czy ZAMIAST oburzania się, kpiny, wyniosłości, pogardy, protekcjonalności, obrażania się, lżenia, wulgarności, plucia nie moglibyśmy... BŁOGOSŁAWIĆ???

 

Fot. oficjalna strona Matta Kahna na FB, 10.08

 Nie będziemy walczyć o wolność.
Będziemy błogosławić
naszą drogę powrotną
prowadzącą do przypomnienia sobie
królestwa niebieskiego.

Taka propozycja od Matta. 


I to tyle, Świecie. Daj znać, czy Ci się do czegoś przydało :))

Kocham Cię. Bądź błogosławiony wszystkim, czego pragnie Twoje serce. 


P.S.

Dla wprowadzenia lub przypomnienia:

1. Książki Matta Kahna, szczególnie "Rewolucja miłości" i wszystkie części "Najważniejszej odpowiedzi" 

2. Książki Ewy Foley: kliknij TUTAJ 

3. TEN post

 4. Zajrzyj też na inne posty oznaczone etykietą "chwila dla siebie" - kolumna z prawej strony.

5. Książka, o której wiele razy wspominałam, bo bardzo lubię Róże i ubieranie się w Żywe Słowa;) 

 

Fot. newsletter M. Kahn 15.08.21

   Zakotwiczaj Miłość, Pokój, Uprzejmość i Współczucie 💝

piątek, 25 czerwca 2021

27 dni po

 

Jak mam napisać, że Ciebie już tu nie ma? Jak mam napisać, że już nie mogę a co rusz chcę do Ciebie zadzwonić, zapytać, koniecznie opowiedzieć, poskarżyć się albo pochwalić…

Znam Cię dłużej niż pół mojego życia. Przyjaźń, która rzadko się zdarza. Tak blisko, że aż czasem ciasno, a potem trochę dalej, luźniej. Pozornie. Więź, która przetrwała słoneczne dni i gwałtowne burze. Do grobowej deski. A wciąż jest.

Pamiętam nasze najpierwsze spotkanie. Ty też je pamiętałaś. I wszystkie kolejne, aż po ostatnie. Słoneczne, ciche popołudnie. Kilka godzin razem, po długiej przerwie. Powiedziałyśmy sobie wszystko, co ważne.

Przez te lata byłyśmy dla siebie niezawodnym wsparciem i radością. Sensem, dopełnieniem. Czasem smutkiem, rozczarowaniem. Łzami, buntem. Takie też jest oblicze miłości. Bywałyśmy sobie najczulszym ukojeniem ale i gwałtownym wołaniem o przebudzenie. Rozumiałyśmy się jak z nikim innym a czasem kompletnie pojąć siebie nie mogłyśmy. Zgadzałyśmy się w wielu sprawach, czasami spierałyśmy do utraty tchu. Bo przecież od zawsze wiadomo, że do pomidorowej to TYLKO śmietana „trzydziestka”!! Ha!

Dodałaś mi do naszej przyjaźni pełną miłości rodzinę, mówiłaś, że ja Tobie przyniosłam świat.

Jak słowem objąć te godziny razem spędzone, godziny przerozmawiane przez telefon, przemilczane, gdy mowa była zbędna? Jak opisać kilometry wędrówek przez „nasz las”, o każdej porze roku, przy każdej pogodzie? Tylko nam znane rytuały, o których nikt inny nie wiedział. Razem na dobre i na złe.

Mówiłaś ostatnio, tak Cię podziwiam, skąd Ty bierzesz tyle sił do tego całego remontu? Jestem z Ciebie dumna niesłychanie. Podziwiasz? Dumna? Dziękuję, Kochana.
W takim razie jak nazwać uczucia jakich doświadcza się w obecności kogoś, kto świadomie i z taką godnością odbywa swoją najważniejszą Podróż powrotną? Nie mam pojęcia.
Cholercia, nie mogę zadzwonić, Ty byś wiedziała.

Mysiu, Ty moje Wszystko. Dziękuję. Kocham Cię.

Kiedyś do Ciebie dołączę i mam nadzieję, że przywitasz mnie w progu. A do tego czasu, róbmy to, co każda z nas ma do zrobienia...Ty wiesz.

Czasem płaczę. Bo mi smutno bez Ciebie. Bo jestem wzruszona błogosławieństwem jakim była nasza ziemska przyjaźń. Jak się zmieniała z czasem, jak nas kształtowała. Zawsze bogaciła. Zawsze. Płaczę te łzy, których Ty nie mogłaś. Płaczę, bo jestem płaczką.

Choć na koniec pięknej ceremonii Twojego pożegnania prosiłaś słowami Mary Elizabeth Frye:

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.

Jestem tysiącem wiatrów dmiących.
Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
Ptaków cichych w locie krążących
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam.

tłumaczenie S. Barańczak

 

Wiem, moja Kochana Przyjaciółko, wiem. 

 

Znowu razem

 

 

 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Pięć pytań

 Witaj Świecie!


Dobro rozkwita na subtelne, jasne i nieoczekiwane sposoby. Fot. newsletter M.Kahn


Pomimo zimna, deszczu i czasem burzy rośliny i ptaki dobrze wiedzą, że czas na rozwój, na ruch, na od-rodzenie. 

Mój remont postępuje w swoim tempie i rytmie, a ja podążam za nim. Pamiętasz może jak pisałam TUTAJ o przeciekającym dachu? Otóż mój dom, szacowna Dama Kamienica od paru dni dumnie spogląda ku niebu w nowym pięknym nakryciu głowy - ma piękny nowy dach! A jerzyki, które na czas lęgu pomieszkiwały pod starymi krokwiami dostały nowe pachnące domki 😍 .Mam nadzieję, że je polubią i nie zmienią adresu. 

No i zajęta przeróżnymi sprawami niewiele śledziłam co też słychać u Matta, zwłaszcza, że i On nieco mniej był osobiście aktywny w social mediach. Tymczasem w niedzielę przyszedł kolejny newsletter. Zatrzymał moją uwagę. Poczułam, że tym tekstem należy się podzielić, że jest ważny.
Będziesz wiedział, Świecie, czemu, prawda?

Oto 5 pytań dla każdego z nas. Od Matta Kahna. A może od Wszechświata? Albo od Twojej duszy? Warto im się przyjrzeć...

Pisze Matt:

Rozważ proszę poniższe pytania – można to zrobić w formie kontemplacji albo pisemnego ćwiczenia – ale nie spiesz się, nie ponaglaj, odpuść chęć wyciągnięcia natychmiastowych wniosków. 
Zajęcie się tymi pytaniami, przyjrzenie się im pomaga „rozmontować” przywiązania ego. Samo ich zadawanie otwiera drogę dla pojawienia się klarowności i wglądów. Może się wydawać, że należy zgłębić czy znaleźć odpowiedź na takie pytanie, czy nawet na wszystkie pięć.

Ale nawet gdy nic takiego się nie wydarza, zauważ, że tylko poprzez rozważanie tych pytań ujawnia się w tobie większa gotowość, by stanąć wobec własnych okoliczności życia z mniejszą dozą negocjacji, krytyki czy lęku a bardziej z szacunkiem i akceptacją jako darami miłości dla tego (tej części) w tobie, który ich doświadcza.

To oznacza, że zawsze istnieją korzyści, coś dobrego do przyjęcia, niezależnie od tego czy pojawiają się natychmiast lub w późniejszym okresie, czy też w postaci bardziej znaczącej i wartościowej relacji z życiem - co może nie być doceniane przez ego, które zainteresowane jest jedynie szukaniem tych szczególnych rzeczy, których otrzymanie nigdy nie było mu przeznaczone.

 Głód ciągłego poszukiwania i presja walki o najmniejszy stopień kontroli mogą być rozumiane jako system operacyjny (działania) ego, podczas gdy zdolność do otwartego przyjmowania jest naturą duszy.

Zatem, rozważ, proszę, następujące pytania, aby przejść do rzeczywistości, w której Wszechświat wie już wszystko, czego chcesz i potrzebujesz, nawet zanim ty to wiesz, uwalniając cię od ciągłego, wyczerpującego poszukiwania, abyś mógł spokojnie pozostać świadkiem i odbiorcą nieskończonej cudownej łaski:

1. Czego Wszechświat chce dla mojego życia, co może różni się od tego, czego ja osobiście pragnę dla siebie?

2. O dokonanie jakich wyborów prosi mnie Źródło, o podjęcie jakich  decyzji,  które zmienią mnie na lepsze, jeśli nie będę tak bardzo zafiksowany na rzeczy, na które nalegam, aby się wydarzyły lub stanęły na mojej drodze?

3. Czy jestem w stanie uznać i zaakceptować podstawową różnicę między tym, czego chcę a tym, czego potrzebuję?

4. Jeśli tak, czy jestem gotów skupić się na zaspokajaniu moich potrzeb, nawet jeśli wywołuje to strach przed nie posiadaniem rzeczy, których nie mogę przestać chcieć?

5. Nawet jeśli różnica między tym, czego osobiście pragnę, a prostotą tego, czego naprawdę potrzebuję, nie jest wyraźna w mojej świadomości, to czy mogę kochać tego, który chce aby rzeczy układały się tylko w jeden konkretny sposób, tak a nie inaczej, bo jest to dla niego zastępstwem miłości, którą tylko ja mogę nauczyć się sobie ofiarować?

 

Zostawiam Cię, Świecie, z tymi pytaniami. 

Na koniec dodam tylko, że pojawił się ostatnio bardzo ciekawy wykład Matta, link umieszczam TUTAJ. Wykład jest po angielsku, ale można włączyć automatycznie generowane tłumaczenie, do czego zachęcam, bo może nie będzie to doskonałe, ale lepsze niż nic, prawda? :) 

Poza tym, nasz Przyjaciel po paru miesiącach mieszkania w Bend, w Oregonie, napisaniu tam kolejnej książki, leczeniu złamanego rozstaniem serca, przyczajeniem się przed Covidem :) i przejściu następnego etapu swojej rozwojowej przemiany przeprowadza się w przyszłym tygodniu do Portland. Wszystkiego najlepszego, Matt w kolejnym rozdziale Twojego życia! 

Bądź błogosławiony wszystkim czego pragnie Twoje serce! Ty też, Świecie. Kocham Cię.

Nie wiem, kiedy pojawię się tu znów. Gdy Życie podpowie:). Proszę, wybacz, Świecie, brak regularności. I myśl ciepło o mnie, i o tym z jaką radością tworzę w swoim życiu mój nowy DOM. Nie tylko ten fizyczny ;)

Pozostań w zdrowiu i spokoju serca. Wszystko jest dobrze. Kocham i jestem kochana. Dziękuję.


Fot. Moanika